Ludwig Danziger urodził się 3 kwietnia 1874 r. w Lubaniu w żydowskiej rodzinie średnio zamożnych kupców. Wraz z rodzicami mieszkał w Rynku pod nr 12. Stara książka adresowa Lubania z roku 1913 podaje, że Hermann Danziger (ojciec malarza) prowadził sklep odzieżowy w sąsiednim budynku – Markt 13. Młodość spędził Ludwig Danziger w łużyckim Lubaniu u stóp Karkonoszy.
Zespół Podolanie z Czerwonej Wody został założony w 1996 r. przez Panią Janinę Kramarzewską, która po wieloletnim śpiewaniu w zespole, ze względu na swój podeszły wiek odeszła z zespołu i funkcję kierownika zespołu przekazała Pani Halinie Nakoniecznej. Pani Halina funkcję tą pełni do dnia dzisiejszego.
Pan Wojciech Przybylski jest kowalem. Wykonuje sprzęty, które używane są przez rekonstruktorów, rycerzy, bojów w prawdziwych walkach. W jego pracy nie ma miejsca na wykonanie rzeczy, która nie będzie spełniała swojej roli, która się nie sprawdzi. Od tego w jaki sposób dana rzecz została wykonana, przy użyciu jakich materiałów zależy czyjeś zdrowie lub życie. Hełm ma ochronić głowę danego wojownika przed uderzeniami toporem, mieczem, włócznią, czy też innym ciężkim sprzętem. Gdyby został wykonany w sposób niedbały, przy użyciu nieodpowiedniego materiału, ktoś mógłby bardzo ucierpieć.
Pan Zdzisław Kozak mieszka w Czerwonej Wodzie. Posiada osiemdziesiąt rodzin pszczelich rozmieszczonych na paru pasieczyskach. Pozyskuje miód rzepakowy, wielokwiatowy, lipowy, gryczany oraz leśny to jest wrzos z nabłocią. Pasieka Pana Zdzisława jest pod kontrolą weterynaryjną. Swoją przygodę z pszczołami rozpoczął w 1995 r., po przyznaniu renty z przyczyn zdrowotnych. Pewnego razu jadąc przez wioskę zauważył starszego pana łapiącego rój. Zapytał się go, czy mu go sprzeda. Zgodził się i tak zaczęła się praca w pasiece. Na początku szło mu opornie, ponieważ nie miał w rodzinie żadnych tradycji pszczelarskich, wszystkiego musiał nauczyć się sam. Swoją wiedzę zdobywał czytając książki oraz miesięcznik pod tytułem „Pszczelarstwo”. Przystąpił również do Powiatowego Związku Pszczelarskiego w Zgorzelcu, w którym uzyskał wsparcie i pomoc kolegów
Zaczęło się właściwie od tego co same organizatorki potrafiły robić, czyli od prac ręcznych, od rękodzieła artystycznego, tego co umiały stworzyć z niczego. W ten sposób powstawały różne prace, które w dalszej kolejności były komuś wręczane, albo były zamieniane na środki finansowe darowane przez sponsorów. W ten sposób dały się też poznać w środowisku, że powstają tu różne ciekawe rzeczy i był to również często jeden z powodów, dla których niektóre osoby przyszły.








