Sascha Röhricht urodził się w 1986 roku. W Görlitz spędził dzieciństwo i młodość. Już wówczas dużo czytał, pisał wiersze. Po ukończeniu szkoły i odbyciu służby cywilnej, w 2007 roku przeniósł się na wybrzeże Morza Bałtyckiego i osiadł w Meklemburgii. Zaangażował się i udzielał w lokalnym stowarzyszeniu. Opiekował się zagranicznymi artystami. To oni natchnęli Saschę do dalszego pisania i do rozszerzenia swoich umiejętności w różnych dziedzinach. Praca z kamerą dawała mu satysfakcję. Kręcił krótkie filmiki, które próbował zmieszać z kolażem.
Zespół Podolanie z Czerwonej Wody został założony w 1996 r. przez Panią Janinę Kramarzewską, która po wieloletnim śpiewaniu w zespole, ze względu na swój podeszły wiek odeszła z zespołu i funkcję kierownika zespołu przekazała Pani Halinie Nakoniecznej. Pani Halina funkcję tą pełni do dnia dzisiejszego.
Zespół Pogdórzanie początkowo nie nosił takiej nazwy. Był to bowiem zespół koła gospodyń wiejskich. Powstał w 1976 r., czyli 38 lat temu. Na początku był zespołem śpiewaczym. Następnie z potrzeb rozwoju zespołu urodziły się obrzędy teatralne, które wymagały obecności Panów i dlatego zespół zaczął się nazywać Podgórzanie. Współzałożycielem i kierownikiem zespołu jest Pani Teresa Malczewska , natomiast instruktorem muzycznym jest Pan Edward Cybulski, który wstąpił do zespołu w 1979 r. Zespół liczy obecnie 25 osób.
Andre Lerch jest właścicielem małego warsztatu specjalizującego się w wyrobie replik z okresu średniowiecza. Zamiłowanie do wyrobów z drewna zrodziło się u Andre w latach 2001 i 2002. Odwiedzał jarmarki. Szczególne zainteresowanie wzbudziły w nim jarmarki średniowieczne. Interesował się wystawianymi tam wyrobami. Wówczas wykonał pierwszą replikę stołu stolarskiego. Z czasem zainteresowanie przerodziło się w pasję.
Pan Zdzisław Kozak mieszka w Czerwonej Wodzie. Posiada osiemdziesiąt rodzin pszczelich rozmieszczonych na paru pasieczyskach. Pozyskuje miód rzepakowy, wielokwiatowy, lipowy, gryczany oraz leśny to jest wrzos z nabłocią. Pasieka Pana Zdzisława jest pod kontrolą weterynaryjną. Swoją przygodę z pszczołami rozpoczął w 1995 r., po przyznaniu renty z przyczyn zdrowotnych. Pewnego razu jadąc przez wioskę zauważył starszego pana łapiącego rój. Zapytał się go, czy mu go sprzeda. Zgodził się i tak zaczęła się praca w pasiece. Na początku szło mu opornie, ponieważ nie miał w rodzinie żadnych tradycji pszczelarskich, wszystkiego musiał nauczyć się sam. Swoją wiedzę zdobywał czytając książki oraz miesięcznik pod tytułem „Pszczelarstwo”. Przystąpił również do Powiatowego Związku Pszczelarskiego w Zgorzelcu, w którym uzyskał wsparcie i pomoc kolegów








